Aktualności

Największy sukces reprezentacji od 36 lat? - Takie sukcesy niczego nie budują.

Czesław Michniewicz
Michniewicz po awansie na mundial
Niby nie wypada się nie cieszyć po wyjściu z grupy reprezentacji Polski na mundialu w Katarze, a jednak szczerze się radować jakoś też nie jest łatwo.
Po końcowym gwizdku meczu z Argentyną, a właściwie po golu Arabii z Meksykiem w końcówce, wszystkim polskim kibicom, piłkarzom i działaczom spadł wielki kamień z serca, że wyszliśmy z grupy na mundialu po raz pierwszy od 36 lat. Mam jednak wielką prośbę – nie nazywajmy tego awansu sukcesem, bo nasza reprezentacja (tu mowa przede wszystkim o piłkarzach, bo to im ten awans zawdzięczamy) awansowała na przekór wszystkiemu, a przede wszystkim na przekór selekcjonerowi, który dwoił się i troił, żeby uzmysłowić naszym zawodnikom, że w piłkę grać nie potrafią i wszystko co powinni robić, to ograniczać się do prób przeszkadzania w tym rywalom oraz liczyć na farta. No i czego jak czego, ale szczęścia naszemu selekcjonerowi nigdy nie brakowało, o czym świadczy właśnie ten awans, bo byliśmy naprawdę o krok od pakowania walizek.

Widząc jak wygląda nasza gra, cały czas trzymaliśmy kciuki za remis na drugim stadionie. A jak Meksyk zaczął strzelać bramki, to zaczęliśmy bardziej kibicować chyba Arabii niż naszym, bo widzieliśmy jak to u nas wygląda. A już w samej końcówce to się wręcz modliliśmy za Arabów (grubo ;) ) , żeby coś strzelili, no i chwała im za to, że im się to w samej końcówce udało. W dodatku bramkarz Arabii też miał dzień konia i Szczęsny mógłby jeszcze pięć karnych wyjąć i by nie wystarczyło, gdyby Mohammed Al Owais nie zamurował bramki. Widzieliście po wszystkim radość naszych piłkarzy? Rozumiem radość z awansu, ale nasi cieszyli się z czegoś co kompletnie nie zależało od nich, bo to, co od nich zależało niestety zawaliliśmy (oczywiście też nie wszyscy – chwała Ci Wojtku!). Swoją drogą, to dobrze, że tę bramkę Arabowie strzelili, bo inaczej wyszlibyśmy dzięki klasyfikacji fair play, czyli dlatego, że mieliśmy o bodaj dwie żółte kartki mniej od Meksyku. Serio?! Trochę to tak jakby o awansie decydowała ocena, kto zagrał mniej słabo.

NARODOWY MODEL GRY - LAGA:



A nasza reprezentacja naprawdę nie jest tak słaba na jaką wyglądała przez cały turniej, dotychczas. Potrzeba tylko kogoś, kto im to uświadomi i będzie szczerze w swoich piłkarzy wierzył. Na przykład 20-letni Nicola Zalewski całkiem dobrze sobie radzi w Romie zarówno w Serie A czy w Lidze Europy. Ale tam stoi za nim trener, który jest jednym z najlepszych motywatorów w tym biznesie i zna piłkę jak mało kto. A tu wychodzi Nicola na mecz z Meksykiem i okazuje się, że w piłkę grać nie potrafi i zachowuje się jak junior, z całym szacunkiem dla juniorów. I nic dziwnego, bo to trochę tak jakbyś leciał w kokpicie samolotu, widzisz, że przy turbulencjach pilot ze stresu zalewa się potem, to sam zaczynasz robić w gacie. Podobnie się dzieje z innymi piłkarzami, nawet tymi starszymi bardziej doświadczonymi.

My naprawdę mogliśmy się pokusić o coś więcej na tym turnieju, szczególnie po sensacyjnej porażce Argentyny w pierwszym meczu. Obrońcy selekcjonera, albo sam selekcjoner oczywiście zawsze mogą powiedzieć i zresztą to robią, że gdyby grali odważniej, to znowu mogliśmy zakończyć przygodę z mundialem w legendarnych trzech meczach: otwarcia, o wszystko i o honor. Ale idąc tym tokiem rozumowania, to ja mogę powiedzieć i zrobię to z pełnym przekonaniem, ze gdybyśmy grali odważniej, pod wodzą trenera z charyzmą, osiągnięciami, który wierzyłby w swoich zawodników i potrafiłby ich natchnąć, kogoś w stylu wczesnego Beenhakkera w naszej reprezentacji czy nawet Nawałki, to dziś nie tylko cieszylibyśmy się z wyjścia z grupy, w pełni zasłużonego, ale dodatkowo już myślelibyśmy z kim mamy duże szanse zagrać w ćwierćfinale po wygraniu z Australią. Z odpowiednim mentalem z Meksykiem byśmy wygrali, rozbili Arabię, a z Argentyną spokojnie zremisowali. A tak, mamy trochę udawaną radość z fartownego wyjścia z grupy i spokojne czekanie na najniższy wymiar kary w niedzielę o 16.



No dobra, to zastanówmy się przez chwilę, czy ten awans rzeczywiście coś nam daje, poza dodatkowym meczem i obawą przed kompromitacją? Czy po tym mundialu rzesze dzieciaków wybiegną na boiska, bo zapamiętali heroiczną walkę naszych piłkarzy w którymkolwiek z meczów? No, może oprócz bramkarzy... Jakiegoś hucznego świętowania kibiców na ulicach nie zauważyłem, a tak zazwyczaj się dzieje, gdy reprezentacje odnoszą naprawdę duży sukces na imprezie tej rangi. Co za różnica czy byśmy odpadli już teraz, a byliśmy o krok, czy zagramy jeszcze jeden mecz? Każdego z tych piłkarzy przecież stać na to, by zostać w Katarze do końca turnieju i bez dodatkowego, niepotrzebnego stresu. Mimo wszystko, chyba jednak wolałbym, żebyśmy odpadli już teraz po bohaterskiej walce, ale walki z naszej strony ponad siły za wiele nie było. Zarówno przeciętny Meksyk, jak i słaba Arabia, piłkarsko wyglądali od nas o niebo lepiej.

I nie chodzi już o to, że nasi piłkarze powinni bić się w tym turnieju o medal, ale o to, żeby jedno z najlepszych pokoleń piłkarskich, jakie mamy od lat (na drugiego Lewego będziemy pewnie czekać dekady, o ile w ogóle się doczekamy) zwyczajnie wykorzystała w pełni swój potencjał – co zdaje się ideą przewodnią serwisu SPORTFOLIO.pl, w którym mam okazję te słowa publikować – a nie cieszyło się z mega fartownego awansu. Wielu mi zarzuca typowo polskie malkontenctwo, ale z drugiej strony ja nie znoszę tego naszego, też typowego, minimalizmu, bo mam przeświadczenie, że omija nas szansa na naprawdę duży sukces.
_______________________________________________________

Jesteś młodym piłkarzem i nie chcesz zmarnować swojego potencjału? Dołącz do nas i zdobądź tę wyjątkową koszulkę treningową! Napisz do nas na info@sportfolio.pl



______________________________________________________
Ten awans jest na osłodę piłkarzom pokroju Lewego, Szczęsnego, Ziela, Glika, czy Krychy - wszyscy ze starej gwardii , ale to swoista łyżka miodu w beczce dziegciu (nie, nie odwrotnie), biorąc pod uwagę gdzie moglibyśmy dotrzeć z tymi piłkarzami, ale z lepszym dyrygentem.

I już zupełnie na koniec, pokuszę się o stwierdzenie, że nasi reprezentanci wrócą z tego mundialu w glorii chwały, bo odnieśliśmy, na papierze, największy sukces od 36 lat i w dodatku zbytnio nie zmęczeni. No kurwa majstersztyk! Brawo! Ja jednak czuję się mocno zniesmaczony, trochę oszukany i trochę okradziony. Jedyną szansą na zatarcie tego wrażenia, nie tylko u mnie, ale i u większości kibiców piłkarskich na świecie, będzie wyeliminowanie jakimś cudem Francuzów, na co, mimo wszystko, będę miał bardzo cichutką nadzieję. Bardziej defensywnie chyba już zagrać się nie da, ale może Michniewicz będzie takim wizjonerem, że zdejmie Lewego i zagramy przez 120 minut w formacji 1-5-5-0 ;) , a w karnych będziemy modlili się do Wojtka. W końcu cuda się zdarzają, a nadzieja umiera ostatnia...

@Tytus Dobrowolski


Epilog (pisany po meczu z Francją):

No i po meczu w 1/8 z Francuzami okazało się, że ta drużyna w piłkę grać potrafi i to całkiem dobrze. Na aktualnych mistrzów świata to nie wystarczyło, ale na słaby Meksyk i na remis z Argentyną na pewno już mogło. Nie wiem czy to Michniewicz ustawił tak drużynę, bo wiedział, że swoje minimum osiągnął i więcej nie trzeba, więc można odważniej, czy to raczej Lewy z ekipą zerwali się ze smyczy i po prostu zagrali to, co potrafią. Odpadliśmy po ładnym meczu z o wiele silniejszym przeciwnikiem i nic by się nie stało, gdybyśmy nawet odpadli tak w grupie. Bo co nam po takim „sukcesie”? A no nic – jeden mecz więcej i tylko ten styl w jakim zagraliśmy przesłania klęskę tego, co się wydarzyło w grupie – a tak być nie powinno. I powtórzę jeszcze raz – o mecz z Francją w 1/8 finału powinni byli się martwić Argentyńczycy, po swojej wpadce z Arabią, a my być może dziś szykowalibyśmy się do meczu z Holandią w ćwierćfinale, bo Australia była jak najbardziej w naszym zasięgu. I to byłby dopiero sukces! (Tak, wiem… gdybanie, ale bardzo realne).

I jeszcze jedno na koniec, zamieszanie wokół kadry po odpadnięciu, jakieś kłótnie o pieniądze, których nie będzie, o rodziny mieszkające w tym samym hotelu, wywiady Lewego i Ziela o tym, że powinniśmy grać odważniej…. to wszystko tylko pokazuje jakimi kategoriami myślą ludzie, którzy nas na tym mundialu reprezentowali. I niech nikomu nie przychodzi do głowy, żeby Michniewicz został na dłużej z tą kadrą, bo okazał się niestety kolejnym dyzmą wylansowanym na naszej reprezentacji (do tego grona nie zaliczam Adama Nawałki, który według mnie powinien być w Katarze na miejscu Michniewicza). Mam też nadzieję, że Lewandowski w końcu tupnie nogą i zakończy tę kadencję selekcjonera, kiedy się zorientuje (o ile już tego nie zrobił), że Michniewicz tak naprawdę popsuł mu jego ostatnie mistrzostwa świata wymyślając mu nieistniejącą dotychczas pozycję na boisku – defensywnego napastnika (zdaje się, że takiego określenia użył Stefan Szczepłek – w punkt.) Czy Robert może to zrobić? Według mnie może, bo mimo, że to nie on podejmuje ostateczne decyzje, ale z jego zdaniem muszą się liczyć zarówno Michniewicz jak i Kulesza. Odwagi Panie Robercie, bo jest Pan większy zarówno od pierwszego, jak i całego PZPNu! Może na ME za dwa lata uda się stworzyć drużynę, która nie będzie się bała walczyć o coś więcej niż tylko wyjście z grupy.

Dołącz do nas
Najnowsze zdjęcia

2024-07-08 21:16

2023-11-16 14:57

2023-06-22 17:12

2023-05-28 20:56